Zdzisław Mirczak o sobie

Góry i woda to pasje mojego życia.

Mając czternaście lat, czyli w roku 1952 na podstawie zamieszczonego w miesięczniku “Morze” rysunku, zbudowałem własnoręcznie kajak. Młodzieńcze wyprawy kajakiem po rzece Warcie, przepływającej przez Częstochowę gdzie się urodziłem, rozbudziły we mnie marzenia o rejsach po Wielkich Jeziorach Mazurskich i morzach. Życie jednak potoczyło się inaczej i marzenia związane z wodą musiały zaczekać.

Po latach, jako dojrzały mężczyzna, postanowiłem wrócić do realizacji tamtych, młodzieńczych planów. Mając wsparcie mojego dziesięcioletniego wówczas syna, który tak jak ja, zakochał się w żeglarstwie, postanowiłem zbudować mały jacht kabinowy. Były to czasy gdy zaczęła pojawiać się moda na takie jachty. Powstał wtedy słynny “MIŚ” konstrukcji Zbigniewa Milewskiego. Mnie jednak zauroczyła inna jednostka. Od Pana Leszka Błaszczyka kupiłem dokumentację jachtu “LAYSAN” i na jej podstawie zbudowałem od podstaw z drewna i sklejki ten bardzo sympatyczny i dzielny jachcik. Na wystawie z okazji Dni Morza w 1978 roku wzbudził on szerokie zainteresowanie w środowisku żeglarskim. Warto dodać, że pływa on po Wielkich Jeziorach Mazurskich do dzisiaj, jako jeden z nielicznych już drewnianych, małych jachtów.

Od chwili zbudowania LAYSANA, szkutnictwo stało się moją pasją. Budowałem jachty wielu konstruktorów w miarę, jak powstawały nowe projekty, między innymi zbudowałem Pagaza, Sasnkę, Sportinę, Focusa, Tango, Supernową i wiele innych. Tak jak każdy żeglarz-szkutnik, miałem wizję swojej konstrukcji. Zacząłem się uczyć projektowania czerpiąc wiadomości z dostępnej literatury i materiałów od wybitnych konstruktorów polskich i zagranicznych takich jak Zbigniew Jan Milewski, Tomasz Głowacki czy Colin Mudie.

Rejsy na jachtach morskich, pobyty w licznych portach i na wystawach jachtowych, umożliwiły mi obserwowanie różnych konstrukcji i śledzenie zmian zachodzących w sposobie projektowania kadłubów. Rysowałem coraz to nowsze konstrukcje, które pozostawały w fazie wyliczeń i rysunków roboczych, ale z przyczyn finansowych, nigdy nie zostały zrealizowane.

Zmiana nadeszła pewnego dnia, gdy odwiedził mnie mój kolega i doskonały żeglarz, kapitan Marek Nizielski. Oglądając moje projekty i rozmawiając na temat zmian proponowanych wówczas przez PZŻ w zakresie wymagań i metod szkolenia na stopnie żeglarskie, postanowiliśmy, że zbudujemy jacht. Jacht, na którym będzie można w bezpieczny i skuteczny sposób szkolić przyszłych żeglarzy i sterników jachtowych.

Tak powstał projekt jachtu M-790 Capri. Równolegle powstała jego kolejna wersja CAPRI 820, która została zbudowana i zaprezentowana na targach Boatshow w 2004 roku, spotykając się z dużym zainteresowaniem. CAPRI 820 uzyskało bardzo pozytywne opinie podczas testów miesięcznika Jachting. Są i następne pomysły i projekty, a że mój projektowy niepokój udzielił się Jackowi… No cóż; “Miała matka dwóch synów, jeden był żeglarz, a drugi też wariat”.

Zdzisław Mirczak

Zdzisław Mirczak